Pora się ruszyć! Nocny bieg po Warszawie

Pora się ruszyć! Nocny bieg po Warszawie

Dzisiejszy wpis kieruję do tych co lubią się od czasu do czasu trochę poruszać. Jeśli do tej pory biegałeś głownie na siłowni, to osobistym sukcesem dla mnie będzie jeśli przeczytaniu tego wpisu dasz się namówić chociaż na jedną nockę po centrum Warszawy. Jeśli tak się stanie, koniecznie podziel się wrażeniami w komentarzu!

Jednak na początku przyznam się Ci się do czegoś – uważam, że bieganie samo w sobie jest nudne! Na szczęście, już od samego początku mojej przygody z tym sportem miałem okazję robić to na zewnątrz. Mówię, na szczęście, bo gdym zaczynał od bieżni, to pewnie zmusiłbym się kilka razy po czym znudzony monotonią po prostu przestał bym biegać.

O tym w jaki sposób zmotywować się do biegania napiszę już wkrótce. W tym poście zakładam natomiast, że już to robisz i dlatego chciałbym Cie zainspirować pewną alternatywą dla siłowni.

Biegasz na bieżni? Koniecznie spróbuj na zewnątrz!

W tym momencie podkładam się trochę pod krytykę osób, które zapewne powiedzą, że bieganie w mieście jest niezdrowe, bo twarde podłoże, bo zanieczyszczenia, bo smog. I wiesz co? Mają rację. Jednak moim zdaniem jeśli na szali mamy uprawiać sport albo nie, to ja zdecydowanie wybieram to pierwsze. Biegać można również w lasach dookoła miasta, a okazjonalne bieganie w centrum miasta nie wyrządzi większej krzywdy niż nadwaga i jej następstwa. Ale do sedna…

Co powiesz na przebieżkę nocą po centrum Warszawy?

Dzisiejszego wieczoru mamy niesamowicie sprzyjającą aurę do biegania. Jest stosunkowo chłodno – ale nie za zimno. W dodatku miasto spowija gęsta mgła (i pewnie smog) a w dodatku mamy lekką mżawkę. Wszystko to czyni ten wieczór wyjątkowym, o czym za chwilę się przekonasz.

Wyruszamy z Warszawskiej Ochoty. Już po pierwszym kilometrze czuję, że jest dobrze i będzie forma. Dobiegam do Pola Mokotowskiego. Mniej więcej po trzech kilometrach pora na selfiaka w pierwszym checkpoincie.

Kładka dla pieszych nad Al. Niepodległości. Zdjęcia kładki nie zrobiłem, ale za to jestem ja 🙂

Stąd udaję się w kierunku Metra Politechnika, aby następnie ulicą Waryńskiego dobiec do Centrum. Tu następuje chwila zawahania – biec w kierunku Ochoty, czy dalej na Stare Miasto. Odpowiedź mogła być tylko jedna! Taka aura nie zdarza się zbyt często. Poniżej kilka fotek, które udało mi się ustrzelić tego wieczoru.

Ulica Świętokrzyska
Jedno z moich ulubionych miejsc na Świętokradzkiej. Uwielbiam ogródki rodem z krajów południowych. Natychmiast przywołują wspomnienia z Hiszpanii.
Docieram na Plac Zamkowy. Jeszce trochę ludzi się kręci, jednak mało jak na tę godzinę.
Plac Zamkowy i gra świateł na mokrym bruku.
Niepowtarzalny, mistyczny klimat ulicy Jezuickiej.
Pora wracać w kierunku Ochoty. Wyruszyłem ulicą Świętokrzyską po drodze mijając PKiN.
InterContinental
Mijam Rondo ONZ i złowrogo oświetlony budynek EY. Wyobraźcie sobie ten klimat, gdyby światło było bardziej czerwone. Szybka fotka i kieruje się dalej w stronę Ochoty

O istnieniu ostatniego miejsca nie miałem pojęcie. Znalazłem je przypadkiem tego wieczoru, gdy za wszelką cenę chciałem dobić do dystansu dwudziestu kilometrów. Zacząłem więc, szukać nowych tras aby wybiegać brakujące kilometry i wtedy trafiłem na to:

Skate park w przy Dworcu Zachodnim

Mam nadzieję, że spodobała Ci się moja dzisiejsza propozycja. Jestem bardzo ciekaw twojej opinii. Koniecznie podziel się swoimi wrażeniami w komentarzu jeśli tylko uda Ci się ją zrealizować.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Close Menu