Jedna góra – wiele twarzy. Relacja z wyjazdu na Chopok

Jedna góra – wiele twarzy. Relacja z wyjazdu na Chopok

To już drugi wyjazd w tym roku. Po poprzednim wyjeździe na Rochace okazało się, że Marta odkryła w sobie kolejny talent – razem narciarski :). Przez kolejny miesiąc nie miałem życia – po prostu musieliśmy jechać.  Mając na na uwadze to, aby nie wpaść w pułapkę wygodnictwa a tym samym nie powielać utartych schematów, tym razem naszym celem stał się Chopok.

Jak planować, to z przygodami

Chopok zlokalizowany jest jakąś godzinę drogi dalej niż Rochace. O dziwo trasa prowadzi przez Zuberec. Plan mamy prosty. Jedziemy na weekend i dwa dni – w sumie 4 dni. Plan był banalnie prosty. Sobota 4 rano wyruszamy w Warszawy. Po siedmiu godzinach docieramy na miejsce, po to aby jeszcze całą sobotę móc spędzić na stoku… Knucie uprzyjemniała nam świeżo położona podłoga. Wchodzimy na booking, wybieramy miejscówkę i cyk “rezerwuj”… “potwierdzanie rezerwacji…”, “potwierdzono”. Super. Późno już – pora spać.

Centrum planowania

Następnego wieczoru – w noc wyjazdu – sprawdzam adres naszej miejscówki. Zaglądam na booking… Nie ma :(… Sprawdzam maila z potwierdzeniem… Nie ma ;(. Powoli zaczyna docierać do mnie, że nie wiadomo jakim cudem, ale nie mamy rezerwacji… Do tej pory nie wiem jak to się stało, no ale cóż. Sprawdzam czy pokój jest nadal dostępny – niedostępny. Ech.. Szybki plan awaryjny… Telefon bezpośrednio do właścicielki. Mówię jaka jest sytuacja, że zły booking i że niby potwierdziło, ale że jednak nie i czy nie ma czegoś wolnego… Użyłem do tego moich nieprzeciętnych zdolności lingwistycznych. Mój słowacki polegał na zmiękczeniu trochę polskiego i wtrąceniu jednego słowa, które znałem. Brzmiało to mniej więcej tak – “My wpierw an Chopok poliżowat… A patom po liżowaniu was najediem”… O dziwo udało się dogadać bez najmniejszego problemu; Ostatecznie wyszło nawet lepiej niż przez booking, bo za ten sam pokój policzyli nam o jedną trzecia taniej :). Budziki na 4:00 i lecimy spać.

Ciężki poranek…

Otwieram oczy… Hmnn widno coś.. spoglądam na zegarek – kurde 9. 🙁 no nic – godzinkę później już w drodze. Mniej więcej 100 kilometrów za Krakowem zaczyna się robić naprawdę pięknie, a zarazem tak niecodziennie jak na tę porę roku. Pierwszy raz jadąc na narty nie ma śniegu, a całą drogę towarzyszy nam delikatnie rozgrzewające słońce. Po 6 godzinach dojeżdżamy do Zuberca. 

Niby zima, ale jakaś taka inna

Mała pizzeria – tyle wspomnień

Tam zatrzymujemy się w jedynej i ulubionej pizzerii Uno. To co w niej uwielbiam to prawdziwy, opalany drewnem, piec. Hmnn, a może to po prostu miłe wspomnienia rodzinnych wyjazdów. A może tego co tam robiliśmy za dzieciaka, gdy niczego nieświadomi rodzice imprezowali we własnym gronie :). Ale to osobne historie, które znają tylko Ci co byli ;).

Liptovský Mikuláš

Najedzeni. Pora ruszać dalej. Skręcamy w prawo w kierunku na Liptovský Mikuláš by po chwili rozpocząć wspinaczkę po serpentynach. Po jakimś czasie przejechaliśmy na drugą stronę góry. Naszym oczom ukazuje się przepiękny widok równiny pośrodku której znajduje się jezioro. W tle niczym sople lodu wyrastają ośnieżone góry. Muszę przyznać że było to dla mnie odkrycie. Nie przypuszczałem, że Liptovský jest tak przepięknie zlokalizowany. Nie mogłem się powstrzymać i zatrzymałem samochód aby zrobić kilka zdjęć. 

Liptovský Mikuláš o zachodzie słońca

Gdzie zostawić samochód pod Chopokiem? Gdzie nocować?

Dojechaliśmy do naszego celu. Pavcina Lechota, to wioska położona jakieś 6km od Jasnej, czyli głównej noclegowni pod Chopokiem. Z perspektywy czasu wydaje się, że to całkiem dobry wybór jeśli chodzi o miejsce na nocleg. Chociażby z powodu tłoku jaki panuje w Jasnej lub problemu z przedostaniem się na pozostałe stacje narciarskie w przypadku gdy wyciąg krzesełkowy jest nieczynny. 

W kwestii transportu – generalnie opcji jest kilka. Jeśli mieszkacie tak, jak my w Pavcinie Lechocie, to śmiało możecie skorzystać z krążącego tam ski busa. My natomiast zdecydowaliśmy się na dojazdy co parkingu Lucki. Wybraliśmy go z kilku powodów. Przed wszystkim jest darmowy, tuż przy wyciągu znajduje się wypożyczalnia, budka do odbioru skipassów, a wyciągiem można wjechać na Vyhiliadkę, skąd naszym zdaniem biegnie jedna z fajniejszych tras narciarskich. Dalsze parkingi są już płatne.

Warunki narciarskie na Chopoku? Jak tam jest?

Podczas naszego trzydniowego wyjazdu, góry pokazały jak zaskakująco szybko może zmieniać się pogoda. W Luckach na parkingu na dzień dobry przywitał nas deszcz. Po chwili, nieco wyżej – mniej więcej w połowie góry – mieliśmy okazję delektować się przepięknym słońcem. Gdy wjechaliśmy na szczyt naszym oczom ukazały się widoki podobne do alpejskich lodowców – może nie tak okazałe, ale to już “coś w tym stylu”. Zjeżdżamy na dół i znów na górę. Tym razem chmury zaczynają przysłaniać słońce. Wjeżdżamy kolejką na szczyt. Naszym oczom ukazuje się iście apokaliptyczny widok… Zresztą – zobaczcie na te kilka fotek zrobionych w różnych miejscach góry. Myślę, że najlepiej prezentują spektrum tego, co oferuje i czym może zaskoczyć ta góra.

Pogoda zapowiada się dziś ciekawie. Trochę słońca, trochę chmur i do tego pięć stopni na plusie.
W gondoli na szczyt
Wjechaliśmy na szczyt i przejeżdżamy na drugą stronę góry
Dość nisko po południowej stronie. Znów pełne słońce
Robi się dziwnie tajemniczo
Apokaliptyczna pogoda na Chopoku
Pora się schronić – przy okazji nabrać nieco sił na dalszą jazdę
“… i po nocy przychodzi dzień”
Te kolory…

Jedna góra dwa oblicza

Chopok jest dość rozległą górą. Można jeździć po obu stronach jego szczytu. Do stacji przesiadkowej, zarówno z jednej jak i z drugiej strony dojeżdżają gondole. Jak już wspomniałem, warunki zarówno na różnych wysokościach, jak również po obu stronach góry potrafią diametralnie się od siebie różnić. Podczas naszego trzydniowego wyjazdu, trasy położone najwyżej były otwarte w zasadzie tylko jednego dnia. Bardzo silny wiatr, wiejący w porywach do 100km/h stwarzał realne zagrożenie dla narciarzy. Podczas gdy na szczycie i północnej stronie szalał wiatr, to dosłownie kilkaset metrów niżej po południowej stronie mogliśmy się cieszyć wąską, malowniczą trasą ze świeżo usypanym śniegiem. Pod tym względem wielki plus dla tej góry. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Świeżutki śnieg na jednej z południowych tras widokowych

Chopok, co można robić wieczorami? Gdzie zjeść?

Pavcina Lechota, delikatnie mówiąc, należy do tych cichych i spokojnych miejsc, gdzie można w pełni oddać się obcowaniu z naturą… A tak serio… Na próżno szukać tu rozrywki, a jedyny sklep zamykają już o godzinie 17. Trochę lepiej jest z restauracjami, jednak i te nie są jakoś specjalnie wykwintne. Z reguły serwowane jest góralskie jedzenie i to w ogromnych porcjach, co uniemożliwia spróbowania za jednym razem chociażby zupy i dania głównego. Osobiście dużo bardziej przemawia do mnie kultura hiszpańskich tapas, czyli dużo drobnych, niejednokrotnie przepysznych miniaturowych dań. A tu.. Może i góralsko, może uczciwy stosunek jakość/cena… Ale dla kogo te porcje?! 

Skromna sałateczka na mały głodek

Drugiego dnia postanowiliśmy poszukać ciekawszej alternatywy zaspokojenia głodu po całym dniu wrażeń. I tak trafiliśmy do miejsca Slovenská Koliba w Jasnej. Gdy tylko przekroczyliśmy próg chaty, poczułem, że to dobry wybór. W karcie niezbyt dużo dań, jednak każde wyjątkowe. Patrząc na klimat, okoliczności i skomplikowanie serwowanych potraw, uznałem, że to świetne miejsce aby spróbować dziczyzny. 

Było to dla mnie o tyle nowe, co i zaskakujące doświadczenie – przepyszne mięso o konsystencji, jakiej do tej pory nie spotkałem w żadnym innym mięsie. Delikatne, zarazem kruche. Całość podkreślał, momentami przebijający się smak jałowca. Jeśli mogło mi czegoś wówczas brakować, to jedynie kieliszek czerwonego Rioja. Poezja.

Słowem podsumowania

Jak do tej pory Chopok wydaje się najlepszy ośrodkiem narciarskim w zasięgu Warszawiaków. Niecałe 7 godzin od stolicy mamy do dyspozycji niemal 50km tras. W praktyce okazało się, że spora część z nich była zamknięta ze względu na silny wiatr. Mimo tego uważam, że Chopok jest o poziom wyżej niż Rochace. A już za miesiąc kolejny wyjazd. Tym razem do… Zobaczymy 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Close Menu