Musisz się zalogować jeżeli chcesz umieszczać wpisy i zakładać tematy.

W poszukiwaniu niebieskiej lawy - Kawah Ijen

Gdy tylko usłyszeliśmy o tym niezwykłym wulkanie, to wiedzieliśmy, że będąc w Indonezji, po prostu musimy go zobaczyć. I tak też się stało...

Kawah Ijen ( 2769m n.p.m.) - bo o nim mowa, to wciąż czynny wulkan, słynący z efektownej, mieniącej się elektrycznością "niebieskiej lawy". Należy on do kompleksu czynnych wulkanów znajdujących się w dwudziestokilometrowej średnicy kalderze starego wulkanu.

Banyuwangi - Rajd spod hotelu

Przygodę rozpoczynamy w mieście Banyuwangi , które jest bazą nota bene świetną bazą wypadową na Niebieski Wulkan.

Środek nocy. Pod homestay podjeżdża nasz przewodnik wraz z kierowcą, którego pierwszy raz widzimy na oczy. Ruszamy. Droga na parking, z którego rozpoczniemy wspinaczkę na wulkan, jest wąska i bardzo kręta. Ten fakt nie przeszkadza jednak kierowcy aby urozmaicić nam podróż urządzając sobie rajd na zboczu wulkanu.

Obozowisko

Około 1:30 docieramy na parking gdzie zostawimy nasz samochód. Na miejscu robimy krótką przerwę podczas której przygotowujemy się do wspinaczki - ma nam to zająć kolejne półtorej godziny.

Uzbrojeni w buty trekkingowe, ciepłe ubrania, latarki, jedzenie oraz wodę wyruszamy pewnym krokiem przed siebie. Kręta trasa praktycznie od razu zaczyna prowadzić dość ostro w górę. Naszą uwagę natychmiast przykuwają mężczyźni ciągnący pod górę wózki.

Zapytałem o nie naszej przewodniczki

Ja: Co to za wózki?
Przewodnik: Które? Te?… To taksówki.
Ja: Jak to taksówki? Dla kogo?
Przewodnik: Nooo, dla tych, którym się zrobi słabo i nie będą mogli wejść na górę.
Ja: No ale jak?🤔 I co…? Oni ich tym zwożą na dół?
Przewodnik: Nie! - Zaśmiała się. - Oni ich tym wwożą na górę! Jeden pcha wózek od tyłu a dwóch ciągnie za liny i tak półtorej godziny na szczyt!
Ja: Yyyyy 🤯

Taxi na wulkan - niedorzeczne? Niestety jest popyt, jest podaż.

Po jakieś godzinie trasa staje się już płaska i prowadzi pod samą krawędź krateru, gdzie czeka nas jeszcze 800 metrów zejścia do jego wnętrza. W międzyczasie udało mi się upolować kilka fotek nocnego nieba.

Krater Kawah Ijen

Stojąc na krawędzi, spoglądamy w dół na kłębiące się chmury siarki. To właśnie ten gaz wydobywający się z wnętrza wulkanu, jest następnie skraplany do postaci pomarańczowej cieczy, która po schłodzeniu zamienia się w postać stałą - czyli żółtej siarki jaką znamy ze szkoły. Następnie jest ona rozłupywana przez górników i wynoszona przez nich w koszach w okolice parkingu tą samą trasą, którą przyszliśmy. Schodząc w dół krateru napotykamy pierwsze kosze wypełnione siarką.

Mniej więcej w połowie trasy duszący gaz zaczyna nam już doskwierać na tyle, że decydujemy się założyć maski. Tak schodzimy już na sam dół, gdzie naszym oczom ukazuje się krajobraz jak z innego świata. Jest ciemno. Dookoła chmury duszącego gazu, przez które od czasu do czasu prześwitują sylwetki ludzi z latarkami. Co rusz wiatr zawiewa w naszą stronę chmurę gazu gryzącego w oczy i utrudniającego oddychanie. Ratujemy się wówczas zamykając oczy i dociskając maskę. Nie jest dobrze…

Dochodzimy do miejsca, gdzie naszym oczom ukazuje się niebieski płomień spowity chmurami gazu. Robimy szybko kilka fotek plus selfie i jak najszybciej ewakuujemy się z tego mało przyjaznego dla ludzi miejsca.

"Niebieska lawa" mieniąca się elektrycznością - tak naprawdę jest tylko efektowny płomień w niebieskim kolorze, który powstaje w wyniku spalania tutejszych gazów wulkanicznych.

W tle wydobywające się z wulkanu gazy.

Górnik odłupujący bloki siarki

Bryłka czystej siarki

Górnik pracujący w gryzących oparach siarki

W tle niebieski ogień oraz słup wydobywających się gazów

Kilkanaście minut później wdrapujemy się już z powrotem na krawędź krateru, gdzie czekamy chwilę na najpiękniejszy wschód słońca, który miał właśnie nastąpić. Ale o tym w kolejnym wpisie :).

Bonus na koniec

Kojarzycie te tytuły gazet mówiące "Turyści weszli na Giewont w klapkach"... No cóż - sam nie wierzyłem w to, że ludzie mogą być tak lekkomyślni... Nie wierzyłem, póki nie zobaczyłem tego:

Close Menu